FaceBook

AKTUALNOŚCI »

Brawurowa Maria Tyszkiewicz

Brawurowa Maria Tyszkiewicz

Kliknij i przeczytaj nasz wywiad z Marią Tyszkiewicz

 

 

- Dziękuję za to, że mogłam wziąć udział w tym programie. Dziękuję ludziom, którzy uwierzyli we mnie i uznali, że pasuję do programu, mimo, że naprawdę niewiele osób mnie znało - mówiła laureatka, Maria Tyszkiewicz.



Od września na antenie Polsatu widzowie śledzili zaskakujące wcielenia polskich artystów do złudzenia przypominające prawdziwe ikony polskiej i zagranicznej. W szóstej edycji o Złotą Twarz i czek na sto tysięcy złotych mierzyli się: Kamil Bijoś, Michał Rudaś, Olga Szomańska i Maria Tyszkiewicz. Decyzją jurorów po brawurowej i poruszającej metamorfozie w Rihannę w hicie „Diamonds” zwyciężczynią została Maria Tyszkiewicz. - Dziękuję za to, że mogłam wziąć udział w tym programie. Dziękuję ludziom, którzy uwierzyli we mnie i uznali, że pasuję do programu, mimo, że naprawdę niewiele osób mnie znało  – mówiła wzruszona laureatka. Swoją nagrodę, czek na 100 tysięcy złotych, przeznaczyła dla Ewy Grabarczyk, która zmaga się odkleszczowym zapaleniem mózgu, podopiecznej Fundacji Dum Spiro Spero. Sobotni, finałowy odcinek oglądało ponad 2,1 mln widzów, a udziały w rynku w grupie komercyjnej wyniosły niemal 19%.
Warto podkreślić, że sumując wszystkie sezony  „Twoja Twarz Brzmi Znajomo” uczestnicy wsparli potrzebujących już okrągłym milionem złotych!

 


Ostatni odcinek zaczął się od wielkiego balu wampirów, czyli występu zespołu Backstreet Boys, w który wcielili się finaliści programu: Maria Tyszkiewicz, Olga Szomańska, Kamil Bijoś i Michał Rudaś. Zaśpiewali hit zespołu z lat 90., czyli „Everybody”. Potem w swoim ostatnim występie na scenie pojawiła się Maria Tyszkiewicz. – Marysia bała się, czy jest gotowa na debiut w ogólnopolskiej telewizji – mówił kolega Marysi, były uczestnik show Artur Chamski. – Jestem wdzięczna, że taką przygodę przeżyłam – oceniła Marysia w rozmowie z Maciejem Dowborem. – Zastanawiam się, czy nie przyjść na casting do kolejnej edycji (…). Ten program sprawił, że uwierzyłam w siebie – dodała. Na pożegnanie wybrała piosenkę Rihanny „Diamonds”. Zaśpiewała pięknie. Doskonale spisali się też charakteryzatorzy. Jakie wrażenie jej metamorfoza wywarła na jurorach? – Jeszcze zanim zaczęłaś śpiewać zrobiłaś wrażenie. Jesteś wielką artystką i oddałaś te wszystkie niuanse Rihanny. Ona bardzo zmienia swój głos, wykorzystuje jakby pełnię tego, co można z tego głosu wydobyć. I długie samogłoski, obniżona krtań, potem nagle jest płasko i te wszystkie kolory i machanie rękami. Jesteś znakomita – chwaliła Marię Małgorzata Walewska.

 


Co przygotowała Olga Szomańska? - Olga denerwowała się przed przyjściem do programu. Bała się, czy da radę „pozbyć się Olgi Szomańskiej”, przy wchodzeniu w postacie – opowiadał partner Olgi Marcin Kołaczkowski. – Dziewięć postaci tak różnych, dumna jestem z siebie, że się wszystko udało. W finale Olga postawiła wszystko na jedną kartę, a właściwie dwie bo jej była podwójna. Przeistoczyła się w Robina Thicke i Pharrella Williamsa w wielkim hicie „Blurred Lines”. – Spotkanie z tobą przez te kilka tygodni będę pamiętał jako fantastyczną ucztę, którą nam tu zafundowałaś, bo każde danie było wyrafinowane. I smak wszystkich twoich występów będę długo, długo pamiętał. Cieszę się, że na koniec tego spotkania zafundowałaś nam (…) ten deser leciutki, który był fenomenalnie wymyślony. Z dużą klasą, tak postępują ludzie, którzy mają wyczucie smaku i sztuki – nie szczędził komplementów wokalistce Paweł Królikowski.

 


- Kamil Bijoś jest niesamowicie zdolny, przyszedł do tego programu jako wokalista, nie wiedział, że umie również tańczyć i grać – opowiadał o młodym piosenkarzu Kris Adamski. – To jest tak stuprocentowy facet, że „kobiety nie chciały mu wychodzić” – dodał nawiązując do transformacji Kamila w Mariah Carey. – W tym talencie jest jeszcze taki skromny i uśmiechnięty i to już powoduje, że się go kocha – mówiła Agnieszka Hekiert. Kamil wybrał postać Freddiego Mercurego z zespołu Queen i wielki przebój, będący w pewnym sensie testamentem artysty „The Show Must Go On”. – Jestem w tobie zakochana. Jeszcze się nie mogę zdecydować, czy wyjść za ciebie czy cię adoptować, ale to sprawdzimy – oceniła Małgorzata Walewska. – Zaśpiewanie dla jakiegokolwiek mężczyzny tej piosenki, która ma niebotycznie wysokie dźwięki to już jest wycieczka na księżyc i jakby chwytanie za coś, co wydaje się rzeczą niemożliwą. Przebrnięcie przez tak ciężkie zadanie, z ciężko chorym gardłem i wyjście z tego obronną ręką, to jest naprawdę coś, w co ciężko jest uwierzyć. Nawet nie potrafię pomyśleć, jak zaśpiewałbyś tę piosenkę, gdybyś był kompletnie zdrowy – oceniła Katarzyna Skrzynecka.


Michał Rudaś postanowił przeistoczyć się w Andrzeja Zauchę w utworze „Byłaś serca biciem”.  – Majką Jeżowską to mnie rozwalił. Tak się śmiałam, cudowny był – wspominała mama Michała. - Widzę, jak się zmienił. Jest swobodny. I to mu dał ten program. Uwierzył, że można być odważnym i swobodnym. I to wcale nie jest złe – dodała. Jak Michał wypadł w finałowym wykonaniu? – Oddałeś się zabawie, która się w tym programie pojawia i jest jego ważną częścią. Oprócz dokonań artystycznych jest to program rozrywkowy. Ale rozrywkę też sztuką jest zrobić. I kiedy tutaj wyszedłeś jako Zaucha i byłeś estradowym mistrzem mikrofonu z kablem - fantastycznie powtórzyliście tę choreografię. Zwróćcie państwo uwagę, jaka kiedyś była choreografia. Teraz ogląda się tancerzy w teledyskach. Ale wtedy… co tam się działo. Wspaniale w tę zabawę wszedłeś. Kompletnie przestałeś bać się czegokolwiek. I dziękuję ci bardzo za to, bo to – myślę, że nie tylko na mojej twarzy – ale też twarzy wszystkich widzów – wywołało szeroki uśmiech – podsumował Bartek Kasprzykowski.

 


Po występach finałowej czwórki,  przyszedł czas na duety. Joanna Moro i Mateusz Banasiuk wcielili się w Olivię Newton-John i Johna Travoltę w utworze „Summer Nights” z legendarnego musicalu Grease. Za swoje dokonania artyści otrzymali nagrody specjalne. Bartek Kasprzykowski wręczył Joannie wielką baterię. – To jest nagroda za niewyczerpywalne źródło twojej pozytywnej energii, którą nas wszystkich zarażałaś – powiedział. Mateusz Banasiuk otrzymał z rąk Małgorzaty Walewskiej statuetkę za najszerszy uśmiech programu. – Bardzo ci dziękuję i bardzo ci gratuluję nieprawdopodobnego rozwoju wokalnego przede wszystkim – mówiła. Olga Borys i Radosław Pazura stali się Cher i Sonnym Bono w „I Got You Baby”. I rzeczywiście był to bardzo zgrany duet! Po poruszającym występie jurorzy wręczyli aktorom nagrody. - Olgo, to jest nasz programowy sexy pistol. To za sześć wspaniałych, wystrzałowych, męskich kreacji – mówił Paweł Królikowski, przekazując w jej ręce błyszczący pistolet. – Radku za cudowne podróżne liryczne i nie tylko liryczne w jakie nas zabrałeś, czasami to było „Road to Hell”, ale czasami taka droga przez piekło prowadzi do raju. I równie rajskie mieliśmy z tobą i dzięki tobie doznania, dzięki pięknym, romantycznym wcieleniom w piosenkach Staszka Soyki, Chrisa Rea, czy Marleny Dietrich – gratulowała mu kreacji Kasia Skrzynecka.


Laureatem żelaznej twarzy i czwartego miejsca został Michał Rudaś. – Piękna jest, będzie mi bardzo pasować (…). Chcę podziękować za tę wspaniałą przygodę i artystyczną przygodę. W życiu się tak naprawdę tak dobrze nie bawiłem jak w tym programie. Brązowa Twarz i trzecie miejsce przypadło Kamilowi Bijosiowi. – Dziękuję mojej rodzinie, mojej dziewczynie Gosi, która prawie zawsze była tutaj ze mną. To była naprawdę piękna przygoda i nie zapomnę tego do końca życia. Srebrną twarz otrzymała Olga Szomańska, a zwyciężczynią została Maria Tyszkiewicz! – Przede wszystkim bardzo chciałabym pogratulować Marysi, naprawdę bardzo jej się należało. Cieszę się, że wygrałaś, gratuluję Ci z całego serca, to jest dla mnie wielki zaszczyt, że jesteśmy tutaj razem – mówiła Olga Szomańska. A co powiedziała wzruszona laureatka?

 – Nie byłam przygotowana na tę okazję, naprawdę nie. To, że stoję tutaj z Olgą Szomańską… Wielkie pokłony w twoją stronę byłaś genialna w każdym swoim występie tutaj. Dziękuję za to, że mogłam wziąć udział w tym programie. Dziękuję ludziom, którzy uwierzyli we mnie i uznali, że pasuję do programu, mimo, że naprawdę niewiele osób mnie znało  – dodała ze łzami w oczach. Swoją nagrodę, czek na 100 tysięcy złotych, przeznaczyła dla Ewy Grabarczyk, która zmaga się odkleszczowym zapaleniem mózgu, podopiecznej Fundacji Dum Spiro Spero.