FaceBook

AKTUALNOŚCI »

"Fergalicious" na miarę zwycięstwa

W 8. odcinku programu "Twoja Twarz Brzmi Znajomo" nie brakowało emocji. Tym razem jednak nie tylko tych artystycznych. Szczególnie duże napięcie wzbudził pierwszy występ – Marii Tyszkiewicz w roli Pink. Tuż przed wyjściem na scenę do aktorki Teatru Studio Buffo przyjechało pogotowie, by podać jej zastrzyk, bo z powodu infekcji zaczęła tracić głos. Walka z chorobą nie była jedyną przeszkodą tego wieczoru. Marysia miała również ściśniętą pasem zabezpieczającym przeponę, bo – tak, jak oryginalna wokalistka – fruwała na linie. Z piosenką „Just like fire” poradziła sobie jednak znakomicie. – U mnie masz bombę nuklearną za ten występ – stwierdziła Katarzyna Skrzynecka.

 

 

Pełnej dyspozycji głosowej wymagał bez wątpienia występ Michała Rudasia, który wcielił się w Plácido Domingo i zaśpiewał jedną z najbardziej znanych arii „Nesum dorma”. – To, że mogłem wykonać ten utwór, było ukoronowaniem mojego udziału w tym programie – wyznał po zejściu ze sceny. – Już się czuję spełniony, choć przed nami jeszcze dwa odcinki. – Michał swoim występem wzruszył mocno jury i publiczność, zwłaszcza obecną na widowni mamę, która – gdy skończył śpiewać – wyszeptała „kocham cię”.

Wątek sercowy pojawił się również przy innym utworze, jak nazwał go Piotr Gąsowski: „Ulubionej piosence kardiologów i zakochanych, a szczególnie zakochanych kardiologów”, czyli „Listen to your heart” Roxette. W Marię Friedriksson wcieliła się Olga Szomańska. – Mam wrażenie, że zaśpiewałaś jeszcze mocniej i jeszcze bardziej emocjonalnie niż Roxette – mówiła Katarzyna Skrzynecka.

Dużego powera miał podczas swojego występu też Radek Pazura jako Artur Gadowski. Piosenkę „Ona jest ze snu” zadedykował swojej żonie: - Chotesia, to dla ciebie i o tobie. - Poza charakterystyczną dla wokalisty chrypą musiał opanować również jego chód, czyli duże kroki. – Ja odwrotnie mam w życiu, bo drobię – mówił. Wszystko się jednak udało. Małgorzata Walewska chwaliła wokal, Bartek Kasprzykowski „rozrzucony krok rockowca”, a Katarzyna Skrzynecka – artykulację.

 

Wszystkich zaskoczył Kamil Bijoś w roli Franka Sinatry. Postarzał się o ponad 40 lat i to nie tylko wizualnie, ale również głosowo. Perfekcyjnie oddał barwę typową dla oryginalnego wokalisty. Świetnie też wszedł w rolę aktorsko, na co szczególnie zwróciła uwagę Katarzyna Skrzynecka. Za bardzo precyzyjne odwzorowanie postaci Boy’a George’a jury chwaliło również Olgę Borys, która wykonywała utwór „Do you really want to hurt me”.

 

 

 

 

Gratką dla fanów muzyki rockowej był występ Mateusza. Aktor w tym tygodniu wcielił się w Eddiego Veddera z Pearl Jam. W pewnym momencie rzucił się na wiwatującą pod sceną publiczność. Najwyraźniej pozazdrościł mu Piotr Gąsowski, który zrobił dokładnie to samo.

Mnóstwo świeżej energii wniosła na scenę Joanna Moro, która zmierzyła się z piosenką „Fergalicious” Fergie. Już we wcześniejszych odcinkach udowodniła, że połączenie śpiewu z dynamicznym tańcem jest dla niej w pełni wykonalne. Tym razem jednak poprzeczka była jeszcze wyżej, bo aktorka musiała dodatkowo rapować. – Dzisiejszy występ czyściutko, intonacyjnie, mimo tak trudnego skakania – chwaliła ją Małgorzata Walewska, stwierdzając jednocześnie, że Joanna jest osobą, która w trakcie trwania programu zrobiła największe postępy. Jej wykonanie doceniło nie tylko jury, ale także inni uczestnicy. Dzięki punktom przyznanym przez Marię Tyszkiewicz, Michała Rudasia i Olgę Szomańską, Moro wygrała odcinek. Czek na 10 tysięcy złotych przekazała chorującej na rdzeniowy zanik mięśni (SMA) Natalii, podopiecznej Fundacji „Zdążyć z Pomocą”.

 

A oto wylosowane przez uczestników postaci do następnego odcinka: Mateusz Banasiuk – Jason Donovan, Olga Borys – Bob Geldof, Radosław Pazura – David Gahan (Depeche Mode), Kamil Bijoś – John Newman, Olga Szomańska – Mary J. Blige, Michał Rudaś – James Arthur, Maria Tyszkiewicz – Alicja Majewska, Joanna Moro – Adriano Celentano.